Wprowadzenie do koncertów

An Evening Song

Magdalena Łoś, Program 2 Polskiego Radia, zapraszam na koncert otwierający piąty Festiwal Rezonanse. Gościmy w cerkwi świętej Paraskewy w Łówczy. Program „An Evening Song / Wieczorna piesń”, wykonuje tu duet przyjaciół Giovanna Baviera, viola da gamba i Śpiew oraz dobrze znany publiczności festiwalowej teorbista-lutnista Orí Harmelin.

Z jego osobą wiąże się wiele pięknych wspomnień z wcześniejszych Festiwali Rezonanse, ale i z krakowskiej imprezy festiwalu Musica Divina, organizowanego także przez Fundację inCanto. Jest to bowiem również piękna historia muzycznej przyjaźni, w tym wypadku wykonawcy z organizatorami, której jednym z owoców jest też projekt fonograficzny. A że w takiej właśnie atmosferze zaufania, szacunku rodzą się te najciekawsze pomysły, te przekraczające rutynę, najbardziej zaskakujące artystycznie przedsięwzięcia,Orí Harmelin przywiózł na Rezonanse program, który właśnie zaskakuje i przełamuje stereotypy myślenia o repertuarze określanym jako muzyka dawna.

Przedstawiając historię powstawania tego repertuaru, Orí Harmelin opowiadał o tym, jak mieszkając w Bazylei, w mieście, w którym działa słynna uczelnia, czyli Schola Cantorum Basiliensis, właściwie mekka wykonawców muzyki dawnej, zamknięci są z Giovanną w tzw. bańce muzyki dawnej. No i właśnie w tej specyficznej sytuacji postanowili stworzyć duet, wystąpić razem i odważyć się opuścić wspomnianą bańkę. Postanowili przekroczyć jej granice, ramy renesansu i baroku, by eksplorować muzykę współczesną i muzykę pop. Decydując się na ten krok, potwierdzili swoje przeczucia fakt, że granice między np. renesansową frotollą, a współczesną piosenką autorską są naprawdę płynne, zacierają się, a właściwie przestają istnieć.

Tak właśnie powstał program An Evening Song, w którym muzyka Tarquina Meruli, Giulia Cacciniego, Bartolomea Tromboncino, czyli autorów przełomu XVI i XVII wieku, spotyka się z siedemnastowieczną muzyką Henry Purcella, najwybitniejszego twórcę angielskiego baroku, zwanego brytyjskim Orfeuszem, jednego z największych geniuszy w historii muzyki, oraz z pieśniami przyjaciela wykonawców, pieśniami Simona McHale’a, irlandzkiego kompozytora, autora oryginalnych piosenek, muzyki elektronicznej, a także chóralnej i orkiestrowej, który również jak Ori i Giovanna mieszka w Bazylei. Giovanna Baviera, mająca włoskie i irlandzkie korzenie, w naturalny sposób łączy repertuar tych kultur, opowiadając o budowaniu programu, podkreśliła, że pracując nad nim, postanowili z Orím świadomie zacierać granice między muzyką dawną, klasyczną, a muzyką pop. Kategoriami, które czasem przydają się, są rzeczywiście pomocne, często jednak pomijają wartość i wyjątkowość tego, co może nieść forma artystycznej wypowiedzi, jaką jest pieśń czy nawet piosenka.

Dobra piosenka jest bowiem światem samym w sobie, przez bogactwo tekstu, jego detale, niuanse muzyki, potrafi przekazać przesłania, które mogą być przecież zarówno bardzo konkretne, jak też uniwersalne. Ten szczególny dar, jaki niesie słuchaczom pieśń, polega na tym, że potrafi w tak krótkim czasie, w zaledwie kilku minutach naszkicować bogaty emocjonalny pejzaż, jak wybitny malarz potrafi oddać ducha przedmiotu czy postaci w zaledwie kilku pociągnięciach pędzla. Duet Orí Harmelin i Giovanna Baviera wybrał do programu otwierającego Festiwal Rezonanse pieśni wieczorne.

To te przeznaczone do spokojnego czasu refleksji, namysłu, medytacji, pieśni hipnotyczne zatrzymujące lub spowalniające nasze poczucie czasu oraz te przeznaczone do świętowania, do wieczornej celebracji. Jak powiedzieli, chcielibyśmy, aby wypełniły właśnie ten czas, kiedy dzień zbliża się ku końcowi, bo każda z wybranych kompozycji niesie przekaz, który często umyka w codziennym zgiełku. Program An Evening Song Giovanny Baviery i Oríego Harmelina to więc nie tylko bardzo oryginalna, ale też niezwykle osobista wypowiedź tych artystów, którzy przedstawiają w nim również własne kompozycje.

Zacierają się granice czasowe i podziały formalne, wychodzimy z tak zwanej bańki muzyki dawnej, otwierając się na wieczorną celebrację.

Quiet Songs

Magdalena Łoś, Program 2 Polskiego Radia, zapraszam na drugi koncert piątego Festiwalu Rezonanse. Gościmy w cerkwi świętej Paraskewy w Łówczy. Bohaterkami tego wydarzenia jest niezwykły kwintet kobiet, reprezentujących różne kraje, zatem różne też korzenie muzyczne, kultury i tradycje.

To kolejny bardzo osobisty, autorski program festiwalu, łączący różne obszary repertuarowe, przełamujące stereotypowe podziały przyzwyczajenia słuchaczy tzw. muzyki dawnej i publiczności poświęconych jej festiwali. Podobnie jak program otwierający festiwal, ten również wpisany jest w przestrzeń wieczoru, w czas i ciszę tej szczególnej pory dnia, w której inaczej się słucha, inaczej się słyszy, która otwiera nas na dostrzeganie detali, doświadczanie głębokich emocji i szczególnej intymności.

Quiet Songs, cisza, która opowiada historię. Tytuł programu Quiet Songs, spokojne, ciche pieśni, nawiązuje do tytułu monumentalnego cyklu pieśni ukraińskiego kompozytora Walentyna Sylwestrowa. To po angielsku cykl Silent Songs, który komponowany był w latach 1974-77.

Jedno z jego najważniejszych i najbardziej osobistych dzieł, reprezentujących ten charakterystyczny styl tzw. metamuzyki, refleksyjnej, kontemplacyjnej muzyki, powstały po muzyce. W tym właśnie duchu rozwija się też narracja programu Quiet Songs, który w bardzo intymnej aurze snuje historię o niemożliwej miłości, o tragicznych śmierciach, rozkwitających przyjaźniach, mitycznych stworzeniach i ponadczasowym pięknie natury.

Pełne spektrum, zabawa, opowieści z pozoru banalne, ale jest też rozpacz i ostateczne pożegnanie. Inspiracje płyną tu też z pieśni ludowych i są dla artystek tworzących ten kwintet zaproszeniem do improwizacji, z których wyłaniają się medytacyjne pejzaże dźwięków. Wyjątkowe instrumentarium pozwala tworzyć bardzo szeroką gamę barw, daje niezwykłe wprost możliwości, a wybrany repertuar łączy właśnie muzykę dawną ze współczesnymi kompozycjami znów w sposób, który zaciera granice i niweluje podziały, tworząc dla tej muzyki jedną przestrzeń, wspólnotę budowaną w zgodzie i porozumieniu.

W tym programie mamy tradycje pieśni litewskiej, estońskiej, ukraińskiej, sefardyjskiej, czyli to ta bardzo dawna tradycja wywieziona z Hiszpanii, przygarnięta, przechowana w basenie Morza Śródziemnego. Są też muzyczne tradycje pieśni rosyjskiej, islandzkiej, białoruskiej, rumuńskiej. Obecna jest tu też i Szwajcaria, także Estonia.

To tradycyjne chorały estońskie. Połączenie różnych muzycznych tradycji i języków. Śpiew, medytacyjne tworzenie pejzaży, składanie i medytowanie z samych dźwięków.

Pięć artystek reprezentujących różne kraje. Kwintet, który usłyszymy to Emilė Ribokaitė, litewska śpiewaczka, główny głos tego programu. Daria Spiridonova, mieszkająca w Niemczech, rosyjska skrzypaczka barokowa, tu gra na barokowym instrumencie, ale także śpiewa.

Skończyła studia w konserwatorium w Moskwie, dziś ogranicza się do baroku, ale i tropienia tradycji. Przykładem może być jej płyta From There, która przynosi jej autorskie opracowania tradycyjnych pieśni przełożonych na skrzypce. Ona właśnie, Daria Spiridonova, odwołując się do wspomnianego cyklu ukraińskiego kompozytora Walentyna Sylwestrowa, jest autorką koncepcji całego programu.

Kolejne artystki kwintetu to Anna-Lisa Eller, estońska artystka. Jej instrument to kannel, estońskie psalterium, którego jest wirtuozką. Weronika Zimnoch to z kolei polska tradycja, to polska skrzypaczka współtworząca ten kwintet. I Giovanna Baviera, viola da gamba, artystka mieszkająca w Szwajcarii, mająca korzenie włoskie i irlandzkie, ona razem z Orim Harmelinem inaugurowała piąty Festiwal Rezonanse.

Pieśni Lyra Viol

Magdalena Łoś, Program 2 Polskiego Radia, zapraszam na trzeci koncert piątego Festiwalu Rezonanse. Gościmy w cerkwi Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Prusiu. Przed nami piękne muzyczne połączenie sfer sacrum i profanum, pieśni religijne i świeckie, i jeszcze muzyka instrumentalna.

Program pieśni „Lyra viol, sacrum i profanum” wykonają Stefanie True i Mateusz Kowalski. Stefanie True to kanadyjska śpiewaczka, fantastyczny głos, znany przede wszystkim z muzyki późniejszego baroku. Słuchamy jej chętnie, występuje z wieloma czołowymi, światowymi zespołami muzyki barokowej, często w repertuarze Händla.

Polski artysta grający na violi da gamba Mateusz Kowalski to badacz muzyk i jest znawcą historii tego instrumentu. Odkrywa przed nami jeden z rozdziałów fascynującej historii violi da gamba, instrumentu, który przecież znamy w sumie od niedawna. Los violi da gamba postrzegamy często w perspektywie przegranej rywalizacji z rodziną skrzypiec.

W salonach, w małych pomieszczeniach viola da gamba brzmi świetnie, ale w sali koncertowej na przełomie XVIII i XIX wieku nie miała już szans, więc wygrała rodzina skrzypiec, zdecydowanie głośniejsza. Dopiero niedawno, od kilku dziesięcioleci znów jej słuchamy. Teraz przywołujemy jednak sytuację, kiedy jeszcze viola da gamba królowała na salonach.

Mateusz Kowalski zaprasza nas do dawnej Anglii, gdzie na violi da gamba grał prawie każdy. Jak opisuje ten fenomen Mateusz Kowalski, grali na tym instrumencie arystokraci i służący, rodzina królewska oraz hydraulicy, stolarze, wyplatacze koszy. Lyra viol to nazwa instrumentu, pewnej wielkości i rodzaju gamby, a też nazwa dotycząca kilku zjawisk.

Na przełomie XVI i XVII wieku w Anglii viola da gamba poszła własną drogą, inną niż na kontynencie. Zaczęto tu eksperymentować z różnymi strojami, stosując tak zwaną skordaturę, szukając większych możliwości tworzenia akordów na wzór renesansowej lutni i pełniejszego brzmienia, dłuższego rezonansu. Skutkiem było powstanie olbrzymiego repertuaru krótszych i dłuższych utworów, to wręcz tysiące kompozycji, głównie solowych na wiolę, którą można było nastroić na kilkadziesiąt sposobów.

Program koncertu przedstawia bardzo szczególny moment, początek XVII wieku, kiedy viola da gamba wygrywa z lutnią. Wkroczyła na zdominowane do tej pory przez lutnię pole, na terytorium pieśni solowej z instrumentalnym akompaniamentem. Okazało się, że jej głośniejsze brzmienie, dźwięk tworzony pociąganiem smyczka, Anglicy przedkładali wówczas nad cichsze i krótsze brzmienie lutni.

Możliwości stosowania różnych strojów w lyra viol, która mogła na wzór lutni towarzyszyć śpiewakowi, czy wykonywać muzykę znaną z tabulatur lutniowych, sprawiły, że ten instrument przeżywał wtedy w Anglii swój złoty czas, wypierając właśnie lutnię. Przenosimy się zatem do Anglii, słuchamy wykonywanych tam w XVII wieku pieśni religijnych i świeckich, najprawdopodobniej w salonach arystokracji, bo to właśnie arystokracja miała potrzebne do publikowania zbiorów muzycznych środki finansowe. Program prezentuje pieśni pochodzące głównie z dwóch druków, w których autorzy zawarli zarówno akompaniament dla lutni, jak i do wyboru dla violi da gamba..

Pierwszy to dwie księgi pieśni Roberta Jonesa, wydane w 1601 roku, są najstarszym zachowanym źródłem zawierającym partie na lirawajol. Pieśniom o tematyce miłosnej, które zawiera ta kolekcja, towarzyszą w tym zbiorze akompaniamenty dla Wiolita Gamba wykorzystujące właśnie różne stroje, skordaturę. Drugi zbiór to kolekcja psalmów z 1615 roku Roberta Tylera, w tym wypadku akompaniament lira viol towarzyszy głównej melodii.

W programie koncertu znalazły się też dwie pieśni pochodzące ze źródeł rękopiśmiennych, to słynna pieśń Giulia Cacciniego „Amarilli mia bella”, która w angielskim manuskrypcie otrzymała właśnie akompaniament violi zamiast oryginalnego basu cyfrowanego, realizowanego oczywiście przez lutnię. Mamy też kontrafakturę, nową wersję tej pieśni Cacciniego z religijnym tekstem Miserere My Maker. Program dopełniają utwory instrumentalne na violę da gamba Tobiasa Huma, gambisty żołnierza związanego z londyńskim dworem króla Jakuba I. W wolnych chwilach od wojaczki siadał z violą da gamba i komponował.

Stefanie True – śpiew, Mateusz Kowalski – viola da gamba.

Gwiazdo jasności

Magdalena Łoś, Program 2 Polskiego Radia. Witam i zapraszam na czwarty koncert piątego Festiwalu Rezonanse. Gościmy w cerkwi świętej Paraskewy w Radrużu, gdzie program „Gwiazdo Jasności”, tradycyjne śpiewy maryjne, wykonają Ania Broda, Jacek Hałas i Jan Kiernicki.

Świetne trio w którym spotykają się dwa pokolenia. Jan Kiernicki to młode pokolenie, lutnista wykonujący muzykę dawną i też tradycyjną. Ania Broda, Jacek Hałas to z kolei muzycy, którym bardzo dużo zawdzięczamy na polu ocalenia tradycji, ocalenia tego, co przez stulecia przekazywane było drogą ustną.

Przed laty, już ponad trzy dekady temu, jeździli do wiejskich muzykantów, od których uczyli się gry i śpiewu, których poznawali repertuar, który, gdyby nie ich praca, utracilibyśmy bezpowrotnie. Niezależnie od pracy etnografów, zapisujących, a potem nagrywających repertuar tradycyjny, sztafetę pokoleń na polu wykonawczym zachowali ci właśnie muzycy ciekawi kontaktu i nauki u źródeł. Zdążyli, nauczyli się tradycyjnej praktyki gry i śpiewu od tych, którzy mogli ją jeszcze przekazać.

Słowa pieśni przedstawionego programu „Gwiazdo jasności” to rodzinne dziedzictwo Ani Brody, śpiewała ją jej babcia. Opowiadając o emocjonalnej wartości tego utworu, Ania wspominała też, jaką owe pieśni pełniły rolę w życiu kobiet śpiewających je także poza kościołem. Były wsparciem w ich bardzo często ciężkim życiu, niosły pocieszenia.

Kult Maryjny i jego siłę w Polsce obrazują zabytki wszystkich epok. To liczne obrazy przedstawiające Najświętszą Marię Pannę, wizerunki kreślone adekwatnie do epoki, smukłe strzeliste gotyckie madonny czy barokowe, pucułowate figury, które znajdziemy w wielu wiejskich kościołach. Naszą muzyczną polską historię rozpoczyna też przecież pieśń Maryjna, Bogurodzica, w ogóle najstarsza znana pieśń w języku polskim.

Repertuar koncertu obejmuje pieśni powstałe między XVII a XIX wiekiem. Wykonawcy postarali się o to, by dotrzeć do najstarszych ich zapisanych wersji. Jak mówią, one bardzo często wywodzą się jeszcze z chorałowego repertuaru, o czym można się przekonać, badając ich różne późniejsze zachowane wersje, które pozwalają stwierdzić, jak wiele te pieśni czerpią z tego, co przez wieki stanowiło fundament naszej muzycznej oprawy liturgii, właśnie z chorału.

Program pokazuje też różne oblicza kultu maryjnego. Ważny rozdział, obrazowany także w repertuarze maryjnym, stanowi oczywiście wątek macierzyństwa, kult matki, matki zbawiciela i naszej matki, śpiewających na jej cześć Bożych dzieci. Kolejny wątek to Najświętsza Maria Panna, nasza orędowniczka i pośredniczka, o której wstawiennictwo prosimy. Wstawiennictwo w sprawach codziennych, ale i tych beznadziejnych, gdy z ludzkiego punktu widzenia nadziei nie ma. Wtedy zwracamy się do niej, by u Syna swego w naszym imieniu wstawiła się i zjednała nam jego miłosierdzie. Większość repertuaru przedstawianego w programie koncertu pochodzi z tradycji ludowej, powstałej na potrzeby tzw. domowego kościoła. Nie służyła ona początkowo liturgii, stąd niezwykle zróżnicowana melodyka i rytmika tych pieśni. Np. „Kto Maryję kocha” jest melodią mazurkową, a pieśń „Wierni chrześcijanie, pozdrówmy Maryję”, przypomina średniowieczne pieśni rycerskie. Różnorodność tego programu wiąże się też z wieloma tematami. Obok pieśni o cudach mamy także pieśni pielgrzymkowe, to np. Wierni Chrześcijanie, Pochwalmy Maryję. Mamy pieśń w rytmie starodawnego poloneza, „Ciebie na wieki wychwalać będziemy”.

Program „Gwiazdo jasnośc”i, tradycyjne śpiewy maryjne wykonują Ania Broda, śpiew i cymbały, Jacek Hałas, lira korbowa, instrumenty tradycyjne, też perkusyjne i śpiew. Wszyscy zresztą będą w pewnych momentach tu śpiewać. Lutnista Jan Kiernicki grać będzie na trzech różnych lutniach. Jego gry słuchamy najczęściej zespołem Luthien Concert, którego jest szefem, ale w swojej działalności łączy też to, co tradycyjne i dawne. I taki przykład przed nami.

Tradycyjne pieśni sakralne Sardynii

Witam Państwa, Magdalena Łoś, Program 2 Polskiego Radia. Zapraszam na szósty i ostatni koncert piątego Festiwalu Rezonanse. Gościmy w cerkwi Objawienia Pańskiego w Korczminie, blisko granicy polsko-ukraińskiej, gdzie wystąpi zespół Cuncordu e Tenore de Orosei, wykonując swój rodzimy repertuar, to ich muzyczne korzenie, czyli tradycyjne pieśni religijne z Sardynii.

Odbędziemy naprawdę niezwykłą podróż, muzycznie przenosząc się na Sardynię, ta podróż poprowadzi nas szlakiem pieśni religijnych. Śpiew a cuncordu oznacza śpiew zgodny, zestrojony, połączony. Powstał w czasach hiszpańskiej kolonizacji Sardynii, ukształtował się w ramach bractw religijnych Santa Croce, Rosario i Anime założonych w Orosei między XVII i XVIII wiekiem.

Te bractwa działają w Orosei do dziś, a ich aktywność, w przeciwieństwie do wielu innych miejscowości na Sardynii, nigdy nie została przerwana. A cuncordu to czterogłosowy śpiew męski w języku sardyńskim lub łacińskim, towarzyszący różnym momentom roku liturgicznego. Cuncordu de Orosei jest unikatowym zjawiskiem w skali całej Sardynii, zespół liczący do siedmiu śpiewaków wykonuje cały zachowany, przekazany w tradycji ustnej repertuar polifonicznych pieśni religijnych i świeckich.

Orosei to jedna z niewielu miejscowości, w których zachował się tak bogaty repertuar wielogłosowy. Te pieśni wykonuje się przede wszystkim podczas Wielkiego Tygodnia, ale można je również usłyszeć podczas procesji w dni uroczystych świąt religijnych. Grupa kantorów składa się zazwyczaj z czterech głosów.

Najczęściej używanym językiem jest łacina. Pieśni gosos z drugiej strony wywodzą się z Hiszpanii i są pieśniami pochwalnymi ku czci świętych, używa się w nich sardyńskiego dialektu. Hymnom podczas nabożeństw zazwyczaj towarzyszą organy.

Podczas procesji śpiewano jak kapela, bez instrumentów. W latach 40. XX wieku zaczęto śpiewać je również po włosku.

Pod koniec lat 60. po Soborze Watykańskim II do liturgii wprowadzono język narodowy. W rezultacie pieśni utraciły swoją funkcję, doprowadziło to do zubożenia tradycji ustnej.

Przekaz pieśni za pośrednictwem ordinarium missae i pieśni liturgicznych i tych religijnych został więc przerwany. Za przetrwanie i kontynuację tych pieśni, jak opowiadają wykonawcy, jesteśmy wdzięczni starszym kantorom, których wysiłki przyczyniły się do utrzymania przy życiu wielu z tych pieśni.

Pod koniec lat 70 trójka starszych kantorów zainspirowała nastolatków z Orosei, zainteresowanych kulturą własnej wioski do nauki tradycyjnego repertuaru muzycznego. Członkowie zespołu Cuncordu są właśnie kontynuatorami tradycji, która trwa nieprzerwanie przez wieki. Jest ściśle związana z historią zakonu założonego w Orosei między XVII i XVIII wiekiem, który nadal działa, choć wspólnota jest znacznie mniejsza.

Zainstaluj ReZONE Wspólne przejazdy, wejściówki, strefa patrona

Jak zainstalować aplikację?

1. Kliknij ikonę Udostępnij
2. Wybierz „Dodaj do ekranu początkowego”